Historia szkoły

 

Pierwsza wzmianka o szkole w Podleszanach pochodzi z 1884r. Młodzież uczęszczała do wspólnie wybudowanej szkoły dla uczniów Woli Mieleckiej i Podleszan. Budynek mieścił się na terenie Woli Mieleckiej, a uczył tam tylko jeden nauczyciel.

Jednak mieszkańcy Podleszan w 1910 r. odłączyli się od Woli Mieleckiej i nauka odbywała się w domach prywatnych. Z inicjatywy miłośników kultury w 1913 r.  z dobrowolnej zbiórki pieniężnej mieszkańców zakupiono plac pod budynek szkolny u pana Franciszka Mazura. Już w 1920 r. został  wybudowany piękny, drewniany budynek, a w 1922 rozpoczęto naukę. Nauczycielką była wówczas Helena Węgrzyn, a szkoła posiadała tylko cztery oddziały. W czasach wojennej zawieruchy nauka została przerwana do 1940 roku, a w placówce zamieszkało wojsko. Jesienią tegoż roku naukę wznowiono w prywatnych domach pana Franciszka Mazura,  a potem Ignacego Kozika, natomiast kierownikiem był Edmund Wróbel. W 1944 budynek spłonął, ale na przełomie lat 1946/47 wybudowano barak szkolny z funduszu Inspektora Szkolnego w Mielcu i przy znacznej pomocy lokalnej społeczności. W baraku uczono się do 1957 roku, a w roku szkolnym 1953/54 kierownikiem szkoły został Jan Gargała. Po raz pierwszy uczniowie mogli ukończyć siedmioklasową szkołę podstawową w rodzinnej wsi. Po kilku latach podjęto decyzję o budowie szkoły, a podleszanie zaangażowali się ochoczo w to przedsięwzięcie. 24 października 1957 roku została oddana do użytku nowa szkoła z pięcioma salami lekcyjnymi. Warunki nauczania uległy poprawie, ale było to nadal niewystarczające dla ponad 200 uczniów. Na przełomie 1972/73 roku powstał Komitet Rozbudowy Szkoły w Podleszanach. Przy dużym zaangażowaniu ówczesnego naczelnika gminy Stanisława Kani, gminnego dyrektora szkół Jana Jemioły, emerytowanego prezesa Kółka Rolniczego w Podleszanach Juliana Junga i ówczesnego kierownika szkoły Jana Gargały zgromadzono część materiałów budowlanych. Pod koniec maja 1976 roku rozpoczęły się pierwsze prace budowlane, które miały dość szybki i sprawny przebieg dzięki ofiarności mieszkańców. Niestety z biegiem czasu narastały trudności, malał zapał i dlatego okres rozbudowy zaczął się wydłużać. Rozpoczęte tak entuzjastycznie dzieło kontynuował Jan Kania, który został dyrektorem placówki w 1975 roku. Po ośmiu latach Podleszany mogły pochwalić się pięknym, murowanym budynkiem z dziewięcioma pomieszczeniami. Przez te wszystkie lata podleszańska podstawówka wypuszczała w świat swoich zdolnych absolwentów, którzy sławili jej imię.

Pod kierownictwem Aleksandry Ryby zaczęto starania o budowę jakże potrzebnej sali gimnastycznej. Dziś hala sportowa służy nie tylko uczniom, ale i mieszkańcom, którzy dbają o swoją kondycję fizyczną w jej gościnnych murach. Obecny dyrektor Bogusław Czarny kontynuuje dzieło nieustannego rozwoju placówki tak ochoczo rozpoczęte przez swych poprzedników.

Teraźniejszość

Szkoła Podstawowa w Podleszanach to placówka znajdująca się nieopodal Mielca, w dość spokojnej okolicy. W szkole naukę pobiera 130 uczniów, co jest niewątpliwie jej dużym atutem, gdyż pozwala to na większą indywidualizację pracy. Wszyscy się tu dobrze znają i pomagają sobie nawzajem. Szkoła uczestniczy w wielu projektach, które podnoszą poziom kształcenia i uatrakcyjniają zdobywanie wiedzy. Nasi uczniowie są laureatami i uczestnikami wielu konkursów o zasięgu lokalnym, wojewódzkim a nawet ogólnopolskim. Sport, plastyka, muzyka, przedmioty ścisłe, literatura czy recytacja – nie ma dziedziny, w której nie sprawdziliby się podleszańscy uczniowie. Sukces wychowanków to także sukces ich nauczycieli. Solidnie wykształcona kadra, przyjazna i otwarta na potrzeby swych podopiecznych to kolejny walor placówki.

Ale nie tylko sukcesami płynie życie w naszej szkole. Czasem w ten świat brutalnie wdziera się okrutna proza życia. Dzisiejsza rzeczywistość pełna jest problemów i niebezpieczeństw, które często kładą się cieniem na właściwy rozwój dzieci. W 2010 roku czarę goryczy przepełniła rzeka Wisłoka, która wdarła się na teren Podleszan. Podczas ostatniej powodzi ucierpiało wiele rodzin. Niejeden stracił dorobek swego życia. Wobec nieobliczalności żywiołu człowiek jest bez szans. Echa tej tragedii mocno odbiły się w życiu szkolnej społeczności. Dramatyczne obrazy na długo pozostaną w pamięci uczniów, lecz w myśl prostej maksymy, że po burzy zawsze świeci słońce, odważnie patrzymy w przyszłość i nie poddajemy się. Z podniesioną głową niesiemy kaganek oświaty jednocząc się w obliczu trudnych chwil. Razem możemy góry przenosić – i taki przyświeca nam cel w codziennej pracy. A potwierdzeniem tego niech będą słowa wiersza napisanego przez naszą absolwentkę.

Jaki to kraj?

Zapytasz, gdzie moja jedyna, wspaniała ojczyzna.
Tu, gdzie polski kraj, rodzinny język i ziemia ukochana.
Tu bałtycka fala pieszcząc brzeg codzień miłość wyzna.
A w drugim krańcu, w szum tatrzańskich sosen Góralka zasłuchana.

Ojczyzna to mazurskich jezior tafla lustrzana.
To złote pola, na których pszenicy kołysze się łan.
To lasy zielone, jodłowa puszcza szumiąca od rana.
To szemrzące potoki, wartkie rzeki – Wisła i San.

Ojczyzna to polskiej wsi urok niezatarty.
Pachnącej wiosną – bzem, konwalią, jaśminem.
Tu letnią nocą da koncert słowik i świerszcz gra uparty.
Jesienią zaś wabi las prawdziwkiem i strojną jarzębiną.

Ojczyzna – to słowo piękno całej przyrody mieści.
Lecz ojczyzna to jeszcze głębsze treści.
Ojczyzna to wolność, za którą polska krew przelana.
By dziś wolna i niepodległa w świecie całym znana.

Ojczyzna, której serce na wiślanym bije brzegu.
Gdzie przed wiekami swą osadę zbudował Wars i Sawa.
Zniszczoną okrutnie w szalonym wojny biegu.
Dziś dumna i piękna stoi stolica Warszawa.

Ojczyzna przez wieki niesie swe tradycje i zwyczaje.
Wszem wiadomo, że Polska jest gościnnym krajem.
W którym chlebem i solą wita się gości.
,,Gość w dom. Bóg w dom” – staropolskie przysłowie głosi.

Ojczyzna – tu w majowy wieczór w kapliczce przydrożnej,
Płyną pieśni ku niebu maryjne, pieśni pobożne.
W polskich kościołach trwa od wieków modlitwy szept niezmącony.
Pocieszenie i radość, ciszę i piękno znajduje człowiek strudzony.

Ojczyzna ta mała i sercu bliska, dzieciństwa kraj kochany.
To moja rodzina, cudna wioska Podleszany.
Szkoła, do której chodzę i przyjaciele.
A o tym można pisać tak wiele, tak wiele….

Lidia Ryczek, 2007r.

Szkoła z lotu ptaka

(W razie jakichkolwiek uwag czy nieścisłości prosimy o kontakt)

 

Do wakacji pozostało